
To pytanie zadaje sobie bardzo dużo osób, które trafiają na ścieżkę bardziej świadomego życia czy po prostu ścieżkę rozwoju niezależnie czy mówimy tu o rozwoju duchowym, świadomości czy tak naprawdę każdym innym.
Czyli: Jak długo to potrwa? Kiedy zobaczę poprawę? Kiedy jakieś zachowanie, które nam nie odpowiada się zmieni? I wiele, wiele innych.
I to pytanie wydaje się całkiem normalne i słuszne w kontekście planowania swojej ścieżki i obrania kierunku, w którym podążasz. Jednak najczęściej pod nim nie kryje się właśnie to co nadmienione, a coś zupełnie innego. Pod tym pytaniem najczęściej kryje się pewne pragnienie. I już opowiadam, o jakie pragnienie chodzi, ale wyjaśnię nieco aby przybliżyć Tobie, czym pragnienie w tym kontekście jest.
Pragnienie, w tym kontekście, w którym go tutaj używam, to nic innego jak rządza emocjonalna, albo inaczej żądanie (trochę jak tupanie małego dziecka w emocjach), aby coś było - i wiadomo, było jak najszybciej w naszym życiu. Często oczywiście przy jak najmniejszym nakładzie naszego zaangażowania.
Samo pragnienie może brzmieć: Niech już wreszcie będzie inaczej niż jest. Chcę czuć więcej spokoju, chcę się mniej złościć, chcę czuć się lepiej. I wszystko ma się wydarzyć jak najszybciej.
Najczęściej więc to pytanie „Ile to potrwa?” nie wypływa z poziomu spokoju, gotowości i zaufania. Ono wypływa z napięcia, z pewnego wyczerpania obecnym stanem rzeczy, tego pragnienia, żeby w końcu było inaczej. I to jest bardzo kluczowa różnica, bo jeśli na samym początku drogi narzucisz na siebie kolejną presję i nierealistyczne oczekiwania od siebie, czy samego procesu, to można w skrócie przyrównać to do pewnej metafory. Wyobraź sobie, że jesteś przed długą górską wędrówką i na samym jej początku, do lewej kostki przypinasz sobie sznur, który jest przywiązany do 10 kg kamienia. Widzisz już jak to działa?
I odpowiedź na pytanie: Ile to potrwa? Jest nieco niemożliwa do udzielenia, oczywiście możemy obiecać, że po 2 spotkaniach nagle przestaniesz się napinać w każdym możliwym stresie. Ale tego nie zrobimy, bo nie byłoby to uczciwe z naszej strony. Jedyną słuszną odpowiedzią jest: to zależy. I zależy od wielu czynników:
Każdy jeden człowiek przychodzi z inną historią, innym poziomem gotowości i innym zasobem czy ilością stłumionych emocji, programów i przekonań.
U jednej osoby ogromna zmiana pojawia się już po pierwszej sesji uwalniania emocji. U innej pierwsze spotkania są bardzo spokojne, polegają na lekkim odczuwaniu tego, co znajduję się we wnętrzu.
Każda jedna osoba niesie ze sobą zupełnie inną historię oraz inną gotowość na tak intensywną pracę wewnętrzną. Proces, który prowadzimy jest niezwykle skuteczny dla każdej jednej osoby, która się naprawdę zaangażuje, ale określenie z góry, że zajmie to miesiąc albo trzy lata jest zwyczajnie niemożliwe.
Czasem jedna sesja 1:1 przynosi natychmiastową zmianę, osoby zgłaszają, że czują:
więcej lekkości, spokoju, rozluźnienia, zyskują inny sposób patrzenia na sytuację, nagłe odpuszczenie oporu czy wyraźne uwolnienie zablokowanej emocji.
A czasem pierwsze uwolnienia są bardzo subtelne. Jednak pamiętaj proszę bardzo ważną rzecz, niezależnie jak intensywnie dostrzegasz tą zmianę, z czasem zauważasz w sobie stopniowe zmiany zachowań, reakcji, odczuwania tego co się pojawia na bieżąco. Dosłownie dostrzegasz, że Twój wewnętrzny świat zaczyna się w pewien sposób uporządkowywać.
Podczas spotkań 1:1 nie skupiamy się na „naprawianiu” Ciebie, bo prawda jest taka, że nie jesteś w żaden sposób popsuta czy popsuty. Na sesjach skupiamy się na dotarciu do źródła emocji, która trzyma Cię w jakimś zdarzeniu i pozwalamy w swoim tempie, aby ta emocja mogła zostać uwolniona. Nie robimy nic na siłę, wszystko w swoim tempie, robimy dokładnie tyle, na ile czujesz się gotowa/gotowy.
Podczas samych spotkań nie skupiamy się na rozmowie, na głębokiej analizie i próbie nazwania wszystkiego co w Tobie żywe. Spotkania te polegają głównie na pozwoleniu sobie odczuć tego, co i tak już w Tobie jest. Nie musisz więc nic robić przed samym spotkaniem, prowadzący wszystko Ci wyjaśni i krok po kroku przeprowadzi przez proces.
Podczas spotkania patrzymy na to, co aktualnie w Tobie jest gotowe do uwolnienia. To może być:
Samo spotkanie może być dla Ciebie momentem „aha!” w zauważeniu źródła Twoich zachowań, które ciążą Tobie, i Twoim bliskim na co dzień.
Po czym więc poznasz, że proces działa?
Po rzeczach bardzo prostych, które mogą pojawić się naprawdę subtelnie:
A więc, wracając do początkowego pytania: Ile sesji potrzeba?
Najuczciwsza odpowiedź brzmi:
Dokładnie tyle, ile potrzebuje Twoje wnętrze, żeby naprawdę puścić to, co było trzymane przez lata.
Dla niektórych jedna lub dwie sesje okazują się przełomowe. Inni efekty widzą po większej ilości spotkań.
Pozwolę sobie ponownie wyjaśnić to na przykładzie metafory. Więc to trochę jak z rozplątywaniem supełka. Jeden supełek rozplączesz bardzo szybko, bo nie był związany wystarczająco mocno. Inny natomiast możesz rozwiązywać bardzo długo, dlatego, że sznurek jest tak pościskany, że potrzeba dużo więcej delikatności i czasu, aby go uwolnić.
I niezależnie od tego ile cały proces potrwa, skoro dziś to czytasz, odpowiedz sobie raczej na pytanie, czy to już moment na to, żeby zająć się swoimi „supełkami”? Swoim napięciem, dyskomfortem, poczuciem, że naprawdę chcesz już inaczej?
Myślę, że ta odpowiedź jest o wiele ważniejsza niż z góry jasna deklaracja ile to potrwa.
Więc jeśli czujesz, że nie chcesz już dłużej być w tym samym miejscu, zapraszamy Cię serdecznie na sesję 1:1.
Pamiętaj - wczoraj jest już przeszłością, jutra jeszcze nie ma, więc jedyny moment, który jest właściwy na podjęcie kolejnego kroku, jest zawsze tu i teraz.